Strona domowa Ewy Radtke-Pawłowskiej

"Daj mi dusze, resztę zabierz"

  Kilka słów o autorce:
Nazywam się Ewa Radtke-Pawłowska, jestem nauczycielką z dwudziestoletnim stażem. Pracuję w Miejskim Gimnazjum w Chodzieży, w woj. wielkopolskim. Na podstawie dostępnej literatury postanowiłam przedstawić na tej stronie postać świętego Jana Bosko oraz metody jego pracy z młodzieżą. Sądzę, że system wychowawczy Świętego jest najlepszy i dlatego polecam go wszystkim nauczycielom i wychowawcom.





Zapraszam do lektury !




Wstęp



W pedagogice, ksiądz Bosko zawsze cieszył się dużym autorytetem. Jego nadzwyczajne zaangażowanie się na rzecz młodzieży oraz niezłomna nadzieja, że taka postawa zrodzi dobre owoce, skutecznie przemawia szczególnie dziś. Kusi niezwykłą atrakcyjnością wielu z tych, którzy zawodowo pracują wśród dzieci i młodzieży.

U progu XXI wieku obserwujemy, jak spada poziom moralny społeczeństwa. Zastanawiamy się, co czynić, aby wychowywać dzieci i młodzież najskuteczniej, najlepiej.

Wprowadza się reformę szkolnictwa, dzięki której oddzielono wiekowo dzieci i młodzież, co być może pozwoli na lepszy kontakt nauczyciela - wychowawcy z uczniem. Najważniejszą reformę należy najpierw przeprowadzić w duszy młodego pokolenia i wielu nauczycieli - wychowawców. Wspaniale byłoby, gdyby każdy wychowawca, podobnie jak św. Jan Bosko, był przyjacielem młodzieży, aby każdy drab i łobuz był dla nas dzieckiem, które należy przede wszystkim kochać, dać wsparcie, pomóc bez względu na to, kim jest i co reprezentuje, a jednocześnie formować ich sumienia ucząc Bożej miłości [7].

Program wychowawczy św. Jana Bosko to jego osoba. Wykonywana z bezgranicznym oddaniem praca wychowawcza była punktem wyjścia oraz celem jego życia.

W pracy tej przedstawiono podstawy pedagogiki ks. Bosko. Można przypuszczać, że wychowawcy nie są zainteresowani jedynie jego osiągnięciami, lecz chcieliby także skorzystać z jego dorobku w swojej praktycznej pracy. Przedstawienie podstaw pedagogiki ma za zadanie umożliwienie wychowawcom dojście do istoty jego "systemu" oraz działań wychowawczych. Metody pracy ks. Bosko musiały być niezwykle skuteczne, bo przynosiły sukcesy a jego dzieło rozciągnęło się na cały chrześcijański świat. Punktem centralnym pedagogiki

ks. Bosko pozostaje praktyka. Tak dalece się w nią zaangażował, że stopniowo stała się ona dla niego światem, w którym żył. Ponieważ jego pedagogika nie straciła ważności i aktualności podjęto starania w celu przybliżenia stworzonej przez Niego praktyki wychowawczej. Dokonań świętego Jana Bosko nie można w pełni zrozumieć bez zaznajomienia się z Jego doświadczeniami życiowymi. W pierwszym rozdziale pracy przedstawiono najważniejsze fakty z dzieciństwa i młodości Jana Bosko gdyż można sądzić, że przeżycia wieku młodzieńczego zdeterminowały późniejsze losy i działania przyszłego świętego.

Drugi rozdział pracy poświęcono omówieniu działalności wychowawczej księdza Bosko. Wychowanie jest wkładem na rzecz udanego życia dzieci i młodzieży. Odnosi się ono do niezbędnego wspierania procesu dziecięcego rozwoju i ludzkiego dojrzewania. Młodzi ludzie potrzebują pomocy ze strony dorosłych w sytuacjach, w których nie są w stanie poradzić sobie sami. W coraz większym więc stopniu należy je wspierać, aby były w stanie odnaleźć własny punkt widzenia i samodzielnie stawić czoła najróżniejszym zadaniom. Wiedział o tym doskonale ksiądz Bosko i w jego pedagogice zapobiegania, jako osoba był od samego początku punktem centralnym.

W trzecim rozdziale omówiona została działalność kontynuatorów dzieła św. Jana Bosko. Ukazano historię założenia Zgromadzenia Salezjańskiego i jego działalność po dzień dzisiejszy. Następnie przedstawiono dzieje Zgromadzenia w Polsce.




Historia życia

Ksiądz Jan Bosko wpisał się w dzieje ludzkości jako wybitny wychowawca, niestrudzony apostoł, założyciel trzech rodzin zakonnych, gorliwy opiekun sierot, ubogich, bezdomnych, cierpiących, jako wreszcie, i przede wszystkim niezwykły święty. Świętość Jana Bosko, głęboka, wielka i autentyczna, ma w sobie niezwykły urok, który czyni ją ciągle aktualną i pociągającą. Podziwiamy tego człowieka, który nie posiadając niczego, dokonał rzeczy wspaniałych.


Dzieciństwo

Pierwsze wspomnienia Jana Bosko związane są z posępnym dniem. Zaistniał on nagle w jego życiu, gdy miał zaledwie dwa lata. Dzień wypełniony smutnymi twarzami i zroszony łzami matki. Tak pisze o nich w swoich Wspomnieniach: " Nie miałem jeszcze dwóch lat, kiedy umarł mój ojciec. Nie pamiętam nawet jego twarzy, pamiętam tylko słowa matki: mój Janku, nie masz już ojca. Wszyscy wychodzili z pokoju, w którym leżał zmarły, tylko ja upierałem się, aby tam zostać. Cóż mogło rozumieć dziecko w tym wieku. Miałem wtedy dwa lata. Od tego pierwszego cierpienia aż do piątego roku życia nie zachowałem żadnego innego wspomnienia"[12].

16 sierpnia 1815 roku w Becchi, osiedlu należącym do Morialdo, przedmieścia Castelnuovo d'Asti urodził się Jan Bosko. Jego rodzicami byli Franciszek Bosko (1774-1817) i Małgorzata Occhiena (1788-1856). Franciszek Bosko z pierwszego małżeństwa miał dwoje dzieci: Antoniego (1808-1849) i Teresę Marię, urodzoną w roku 1810 i zmarłą po dwóch dniach. Rodzonym bratem Janka był Józef (1813-1862). W rodzinie żyła także babcia Małgorzata Zucca (1752-1826), która była matką Franciszka.

W księgach parafialnych zapisano datę urodzin Jana Bosko w dniu 16 sierpnia, on przez całe życie powtarzał, że urodził się 15 sierpnia, w święto Wniebowzięcia. Mama wiele razy mu mówiła: " Urodziłeś się w dniu Najświętszej Panny" [2]. Dlaczego tak się stało? W owych czasach proboszczowie wymagali od swych parafian, by przynosili nowonarodzone dzieci do chrztu w ciągu pierwszych 24 godzin. Wielu ojców, by nie narażać życia dziecka, przynosiło je kilka dni później i aby nie wywoływać gniewu proboszcza, przesuwało dzień narodzin. Tak mogło się zdarzyć i w rodzinie Bosko. A synowie bardziej wierzyli matkom niż księgom.

Matka Małgorzata w chwili śmierci swego męża, ojca Janka, miała 29 lat. Młoda kobieta musiała odtąd dźwigać na barkach ogromny ciężar.

Musiała wychować i wykształcić troje dzieci: Jana(2 lata), Józefa (4 lata) i Antoniego (9 lat). Antoni po śmierci swej matki ( miał wtedy 3 lata), przerażony patrzał również na śmierć ojca. Te dwa wydarzenia głęboko nim wstrząsnęły. Zmieniły go w chłopca nerwowego, szorstkiego, który zaczął utrudniać życie otaczających go osób. Tak wspomina swoją wspaniałą matkę Jan Bosko: " Jej wielkość oceniam dokładniej dopiero teraz, po latach. W domu było nas pięcioro: ona, chora matka naszego ojca i my trzej, którzy nie zawsze byliśmy aniołkami. Byliśmy biedni, nie dziw się, że chciała, żebyśmy umieli pracować. Zresztą sama dawała temu najlepszy przykład. Ale nade wszystko chciała przekazać nam swoją wiarę: Bóg was widzi, moje dzieci. Ja mogę być daleko, On zawsze jest obecny - powtarzała często. A potem, kiedy miałem już dziesiątki i setki chłopców, jakim wspaniałym była pomocnikiem!

I pomyśleć, że nie umiała nawet czytać"[12]. Jej życie było wzorem pracowitości i macierzyńskiego oddania.

Po śmierci męża Małgorzacie udało się doprowadzić do końca prace polowe i uratować nikłe zbiory. Kiedy 11 listopada 1817 roku wygasła umowa o dzierżawę pomiędzy rodziną Biglione i rodziną Bosko, ta ostatnia przeniosła się do budynku kupionego przez ojca z przeznaczeniem na oborę. Wujowie pomogli przystosować go, ale pozostała ona najuboższą chatką we wsi Becchi.

Rok, w którym zmarł ojciec Jana przyniósł też nędzę i głód. Rodzinie Bosko udało się przeżyć tylko dzięki nieustannej pracy i ogromnej oszczędności matki. Małgorzata miała wiele ciężkich obowiązków: prowadzenie domu, uprawę pól i winnic. Nigdy jednak nie zapomniała o tym, że jest przede wszystkim matką swych dzieci. Matka ciągle przemęczona, obarczona odpowiedzialnością, mogła uczynić z Janka dziecko zalęknione. Na szczęście miłość matczyna była pogodna, radosna i przejawiała się nie tylko w "faktach", ale i w "postawach". Po wielu latach ks. Bosko wspominać będzie, że śpiew jego mamy "był pełen słodyczy".

Jan był dzieckiem drobnym i silnym, o czarnych kędziorach i dźwięcznym śmiechu. Jak każdy mały wieśniak biegał po łąkach, gonił gdaczące kury, wspinał się na drzewa. Wykonywał też prace, które przydzielała mu mama: rąbał suche gałęzie na ogień, chodził do źródła po wodę, pilnował pieca, w którym piekł się chleb. Kiedy te drobne zadania wykonał, biegał pobawić się z kolegami, którzy byli silni, żywi, czasami nieokrzesani i ordynarni. Chłopiec już wtedy zauważył, że kiedy przebywał z nimi stawali się jakby lepsi, nie używali brzydkich słów. " Kiedy przychodziłem z poobijanymi kolanami i obdartymi rękawami, moja matka załamywała ręce. Zdawało mi się, że moi rówieśnicy byli nieco lepsi, gdy się z nimi bawiłem. Może to moje kuglarskie sztuczki sprawiały, że miałem ich w ręku"[12]. Janek Bosko posiadał wysoko rozwinięty zmysł spostrzegawczości i rzadki dar naśladownictwa. Był przy tym wysportowany jak rzadko który z rówieśników. Latem, przed miejscowym tłumkiem dzieci i dorosłych, demonstrował chodzenie na linie i inne popisy akrobatyczne. Wrodzona zręczność i sprawność rąk pozwalały mu na pokazy z zakresu "białej magii". Przyszły apostoł miał w tym swój cel - jego " seanse" kończyły się zawsze wspólną modlitwą.

Interesujące będzie prześledzić, jak w tych latach ważnych dla życia, w umyśle Jana powstawał obraz Boga. Matka wykreowała w nim nacechowany ludowością wizerunek Stwórcy, przesiąknięty przyrodą i przykładem jego matki. Jego Bóg jest Bogiem otaczającej przyrody oraz Bogiem jego matki, która klęka w kościele lub na podłodze w domu a potem zachęca, by pracować w pocie czoła dla chleba. Zapewne dlatego Jan Bosko mógł po latach uczyć swoich chłopców, że można spotkać Boga prowadząc krowę za obrożę, wykonując usługi kominiarskie, mając twarz czarną od smarów maszynowych.

Kiedy Jan miał dziewięć lat wydarzyło się w jego życiu coś nadzwyczajnego. Oto jak on sam relacjonuje to zdarzenie: "Śniło mi się dzisiaj coś niezwykłego - opowiadałem przy śniadaniu. - Zdawało mi się, że znalazłem się w tłumie chłopców, którzy krzyczeli i przeklinali. Chciałem uciszyć ich wrzask, krzycząc jeszcze głośniej, potem za pomocą pięści. Ujrzałem wówczas nieznajomą, tajemniczą Postać i usłyszałem jej słowa: Nie! Nie gwałtownością, lecz słodyczą możesz pozyskać ich przyjaźń. Wtedy ci nicponie, którzy na chwilę stali się dzikimi zwierzętami, zmienili się w posłuszne baranki. Słyszałem dalej głos: Janku, prowadź ich na pastwisko. Później zrozumiesz znaczenie tego, co teraz widzisz" [12]. Rodzony brat Józef, po wysłuchaniu relacji orzekł: "Może zostaniesz pastuchem bydła", natomiast przyrodni brat Antoni zawyrokował: "Raczej wodzem bandytów". Nabożna matka przypuszczała, że być może syn zostanie księdzem. Aby zostać księdzem, aby pomagać chłopcom ze snu, trzeba było się uczyć. Jan pragnął uczyć się, jednakże darmowa szkoła elementarna oddalona była o 5 kilometrów i na razie nie osiągalna dla nóżek dziecka.

Jak wiele inteligentnych i ciekawych dzieci, Jan nauczył się sylabizować od miejscowego wieśniaka. Potem zdarzył się szczęśliwy przypadek. W miejscowości Caprigilio, w której mieszkali rodzice matki Jana był ksiądz Lacqua, który również uczył w szkołach elementarnych. Na miejsce jego zmarłej służącej przyszła ciotka Jana, która od razu uprosiła kapelana, by zechciał uczyć siostrzeńca. Jan zamieszkał u dziadków. Przez trzy godziny przed południem i trzy godziny po południu uczył się czytania, arytmetyki i religii. Czas trwania kursów był krótki i pokrywał się z martwym okresem na polach. Rozpoczynał się po Wszystkich świętych i Dniu Zadusznym i trwał do wigilii Zwiastowania czyli od 3 listopada do 20 marca.

Jan Bosko był urodzonym gawędziarzem. W dni deszczowe chłopcy nudzili się. Gromadzili się wtedy w stodole, siadali na sianie a on opowiadał. Jako mały jeszcze chłopiec nie miał wielu przeżyć, godnych opowiadania . Pewnego dnia, kiedy wyczerpał już wszystkie pomysły przyniósł książkę " Królowie Francji", którą pożyczył mu ks. Lacqua . Odtąd chłopiec stał się znanym i lubianym lektorem.

W ciągu zimy rodziny spędzały wieczory w ciepłych oborach. Wieść, że Jan Bosko czyta wspaniałe historie, szybko się rozniosła. Zapraszali go wszyscy. Byli zadowoleni, mogąc słuchać lektury książki o królach Francji. Mały, biedny lektor stał wyprostowany na jakiejś ławce, aby wszyscy mogli go widzieć.

U księdza Lacquy Jan w ciągu dwóch zim ukończył niższe klasy szkoły podstawowej. Antoni, który niechętnie to tolerował uważał naukę brata za zakończoną. Jan tymczasem miał nadzieję, że uda mu się kontynuować naukę. Pożyczał książki od księdza i każdą wolną chwilę wykorzystywał aby uczyć się gramatyki. Z powodu szykan brata Antoniego, w lutym 1827 roku Janek Bosko opuścił dom rodzinny, by szukać pracy. Dotarł do rodziny Moglia w Moncuco. W tygodniu pracował, w niedzielę zbierał chłopców, aby uczyć ich katechizmu lub opowiedzieć im jakiś fragment z Ewangelii. Nieliczne wolne chwile poświęcał nauce własnej. W listopadzie 1829 zakończył pracę w gospodarstwie państwa Mogilia i wrócił do domu, gdzie 21 letni brat Antoni szykował się do ożenku. Gdy otrzymał zapewnienie, że utrzymanie i studia Jana nie będą go obciążać, zgodził się, by brat robił to, co zamierzał.

Jan rozpoczął naukę u księdza Calosso, którego poznał w czasie misji w Buttigliera. Rozpoczęły się dla niego szczęśliwe dni. Po raz pierwszy posiadał przewodnika i przyjaciela duszy. Ale szczęście Jana nie trwało długo. Po roku ksiądz Calosso zmarł.


Studencki chleb

Po śmierci ks. Calosso matka postanowiła, że będzie chodził do Castelnuovo na kurs łaciny. " Dobrze powiedzieć: będę chodził! 20 kilometrów codziennie pieszo, bagatela, czasem boso, by zaoszczędzić obuwia"[12]. Ukończywszy rok szkolny w Castelnuovo , Jan Bosko postanowił w porozumieniu z matką przenieść się do Chieri. W tym miasteczku szkoły publiczne stały na wysokim poziomie, stanowiły wręcz oddział uniwersytetu w Turynie. Decyzja była odważna, dlatego, że w Chieri musiał opłacić czesne, książki i stancję. Jan za zgodą matki postanowił obejść wszystkie rodziny z przysiółka prosząc o ofiary. Zebrał chleb, owoce, kukurydzę, sery i pszenicę. Od kilku osób otrzymał również parę soldów. Jeden z wieśniaków, nie mogąc dać mu nic, zawiózł mu za darmo ekwipunek do Chieri. Po raz pierwszy Jan Bosko wyciągał rękę prosząc o wsparcie. Jego miłość własna zapewne buntowała się na to upokorzenie, ale umiał ją przezwyciężyć wówczas i zawsze potem. Studiując w Chieri, aby zdobyć środki na utrzymanie, pracował u krawca, pomagał kowalowi, był kelnerem w restauracji, udzielał też korepetycji. "Byłem tak szczęśliwy, że nie przeszkadzały mi drobne urozmaicenia : korepetycje, posługiwanie u gospodyni, praca od świtu do nocy"[12].

W Chieri Jan Bosko spędził 10 lat, od 16 do 26 roku życia. Tu rozwinęło się całe bogactwo jego osobowości. W pierwszym roku zalicza trzy klasy, w drugim uczęszcza do dwóch dalszych klas łacińskich, uzyskując wspaniałe oceny. Stał się lubianym i cenionym kolegą. Po raz pierwszy, gdy tylko zebrało się wokół niego wielu młodych ludzi, wybrał najlepszych i założył bractwo, które nie miało stronić od innych, ale miało stać się dobrą duszą, zaczynem środowiska, w którym żył. Wspomina: "Utworzyliśmy rodzaj grupy i nazwaliśmy ją Towarzystwem Wesołości. Nazwa była trafna, gdyż każdy miał obowiązek organizować zabawy, opowiadać, czytać książki, które przyczynić się miały do rozweselenia wszystkich. Zabronione było wszystko to, co wywoływało smutek, szczególnie nieposłuszeństwo wobec prawa Pańskiego. Znalazłem się w ten sposób na czele wielkiej grupy młodzieży."[2] 18 - letni Jan Bosko zyskał wielu przyjaciół, otrzymywał wspaniałe oceny i musiał odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytanie: co zrobić ze swego życia? Pragnął zostać księdzem ale trzeba było jeszcze przez rok chodzić do szkoły publicznej, potem wstąpić do seminarium i podjąć trud 6 - letnich studiów na wysokim poziomie i oczywiście kosztownych.

Po długich namysłach poprosił o przyjęcie go do zakonu franciszkanów w Chieri. 28 kwietnia 1834 roku uzyskał zgodę. Przed podjęciem ostatecznej decyzji zapytał o radę księdza Cafasso. W piętnaście miesięcy po tym decydującym widzeniu się Jan przyjął sutannę z rąk swego proboszcza, w kościele w Castelnuovo, gdzie był ochrzczony przed dwudziestu laty. Było to 25 października 1835 roku. Po pięciu dniach pożegnał swą matkę w Becchi, aby wstąpić do Wielkiego Seminarium. Przez 6 lat przygotowywał się do kapłaństwa. Utrzymanie w czasie studiów, z pomocą ks. Cafasso, zapewnili mu dobrzy ludzie. W seminarium zapisał się chlubnie. W przeddzień święceń profesorowie wpisali obok jego nazwiska opinię: bardzo dobrze z wyróżnieniem. Postawę religijno - moralną określili jako pełną gorliwości. 5 czerwca 1840 roku Jan Bosko otrzymał święcenia kapłańskie. Matka Małgorzata powiedziała mu tego dnia: Zacząć odprawiać msze św., to znaczy zacząć cierpieć...Myśl tylko o zbawieniu innych i nie zajmuj się mną [12].


Praca z młodzieżą

Od tej pory mógł wreszcie poświęcić się chłopcom, których widział we śnie. Wychodził na ulice Turynu, żeby tam ich poszukać. Jego pierwsze doświadczenia były przerażające. Peryferie zamieszkiwała biedota. Młodzi chłopcy wałęsali się po ulicach, nie mając zajęcia, byli opuszczeni i smutni, gotowi popełnić najgorsze przestępstwa. Od 3 listopada 1841 roku ks. Bosko rozpoczął swój apostolat wśród młodzieży. Gromadził młodych chłopców w tzw. oratoriach, modlił się z nimi, bawił, uczył, wychowywał, zaopatrywał w miarę swoich skromnych możliwości. Problem młodzieży był palący. W Turynie liczącym 140 000 mieszkańców były w 1848 roku aż cztery więzienia dla nieletnich. Chłopcy początkowo nieufni i dalecy od chęci zbliżenia, zaczęli napływać dziesiątkami. Ks. Bosko wyszukiwał dla nich miejsca dla wspólnej zabawy i modlitwy, organizował spotkania, rozmawiał indywidualnie. Mimo trudności dzieło rozrosło się. W 1852 roku 150 opuszczonych chłopców znalazło na stałe dom i rodzinę pod dachem swojego opiekuna i ojca, który w poszukiwaniu młodych dusz dokonał rzeczy niezwykłych. W 1855 roku wyprowadził 300 młodych więźniów na przechadzkę niedzielną i wszystkich przyprowadził z powrotem - bez niczyjej pomocy.

Przy zupełnym braku własnych funduszy ks. Bosko podejmował niezwykłe akcje. W 1860 roku utrzymywał już kilkuset chłopców. Kiedy zaś umierał jego dzieło rozszerzyło swoje wpływy nad trzystu tysiącami młodzieży. Wcześniej zorganizował dla nich pracownie: szewską, krawiecką, introligatornię i kuźnię, wreszcie drukarnię. Sam napisał około 70 różnych prac oraz wydał 2500 książek i broszur. Wybudował, oprócz kościoła św. Franciszka Salezego i domów dla młodzieży, trzy wielkie bazyliki: dwie w Turynie i jedną w Rzymie - na polecenie papieża Leona XII. Ksiądz Bosko pracował bez wytchnienia. Kiedy lekarze proponowali mu odpoczynek, nie potrafił się do ich zaleceń zastosować. Uważał, że zbyt wiele jest do zrobienia. 18 stycznia 1888 roku o godzinie 445 nad ranem wielki apostoł naszych czasów zakończył życie, które było poświęcone jednej sprawie - rozdzielaniu Bożej Miłości przez dzieła podejmowane dla dobra biednej i opuszczonej młodzieży.





Ks. Bosko - wychowawcą



Pedagogika jest nauką o wychowaniu człowieka. Pierwotnie terminem pedagogika obejmowano wszystkie czynności związane z opieką, nauczaniem i wychowaniem dzieci. Stopniowo pedagogami zaczęto nazywać osoby zajmujące się problematyką wychowawczą zarówno w sensie praktycznym, jak i teoretycznym[13]. Podstawowym pojęciem pedagogiki jest "wychowanie" zawierające bogatą i różnorodną treść, bywa też różnie określane w literaturze pedagogicznej. Nowy słownik pedagogiczny definiuje wychowanie jako świadomie organizowaną działalność społeczną, opartą na stosunku wychowawczym między wychowankiem, a wychowawcą, której celem jest wywoływanie zamierzonych zmian w osobowości wychowanka. Zmiany te obejmują zarówno stronę poznawczo - instrumentalną, związaną z poznaniem rzeczywistości i umiejętnością oddziaływania na nią, jak i stronę emocjonalno - motywacyjną, która polega na kształtowaniu stosunku człowieka do świata i ludzi, jego przekonań i postaw, układu wartości i celu życia. Proces wychowania wiąże się ze zrozumieniem przez osobę określonych norm społeczno - moralnych oraz nadaniem tym normom - w zależności od jej uprzednich doświadczeń i gry motywów - znaczenia osobistego. (...) Proces i wyniki wychowania kształtują się pod wpływem: 1) świadomego i celowego oddziaływania odpowiedzialnych za wychowanie osób i instytucji; 2) systemu wychowania równoległego, a zwłaszcza odpowiednio zorganizowanej działalności środków masowego oddziaływania; 3) wysiłków jednostki nad kształtowaniem własnej osobowości [14].

2.1. System wychowawczy Księdza Bosko

Ksiądz Bosko żył w stuleciu rozwoju i badań związanych z pedagogiką. Poszczególne państwa zaczynały interesować się tworzeniem szkolnictwa. Pedagogika ks. Bosko zdecydowanie i nieodmiennie wiązała się z chrześcijańską tradycją, nie pozostawała także w oddaleniu od nowoczesnego świata. Jako młody kapłan i organizator dzieł młodzieżowych oparł się na budzącym się na nowo do życia piemonckim ruchu pedagogicznym. W swoich działaniach był na tyle otwarty, że akceptował i włączał do swojego systemu wszystko, co było pozytywne. Co w jego przypadku było nowe i oryginalne, to nie do pomylenia z żadnym innym, osobisty "styl". Był to nowy styl, styl wielkiego mistrza wychowania, który w ramach powszechnie panujących i znanych kanonów stworzył swoje dzieło. Istotą tego nowego stylu była prostota, a nawet absolutne uproszczenie życia wychowawczego, który skierowany był na naturalny i spontaniczny rytm wielkiej i uporządkowanej rodziny. W jej ramach wszystko odbywało się w normalnym klimacie, opartym o prawdziwą i gorliwą religijność, o dobre samopoczucie, rozum i życzliwość jako źródła zaufania i bezgranicznej radości. Dla księdza Bosko wychowanie opiera się przede wszystkim na relacjach interpersonalnych.

O wychowaniu mówi się często w ten sposób, jak gdyby poszukiwało się instrukcji działania, która gwarantowałaby sukces i zapewniała powszechne uznanie. Nauki związane z wychowaniem często ograniczają się do obserwacji, opisu, wyjaśniania i przepowiadania faktów pozostawiając codzienność wychowawczą pedagogom - praktykom. Pewne jest, że zawodowi pedagodzy nie mogą po prostu improwizować w wychowaniu, lecz muszą znać swoje cele oraz drogi prowadzące do ich urzeczywistnienia. W praktyce wychowawcy mają określone koncepcje pedagogiczne, które stanowią podstawę dla wszelkich działań wychowawczych. Koncepcja to jakby projekt, podstawa do pracy, instrukcja działania zmierzająca do wykonania zamierzonego zadania pedagogicznego.

Genialna osobowość świętego Jana Bosko, kapłana i przede wszystkim wychowawcy nie przestaje nas interesować. Nie przestaje też interesować system wychowawczy świętego pedagoga.

Zgodnie z rozprawą z roku 1877 metoda wychowawcza księdza Bosko nazwana została "systemem prewencyjnym". Z różnych wypowiedzi i działań ks. Bosko wynika, że od samego początku miał jasno określone cele. We wprowadzeniu do swojej rozprawy na temat systemu prewencyjnego w wychowaniu młodzieży (1877) ksiądz Bosko tłumaczy się, że dotąd z powodu braku czasu nie był w stanie zadośćuczynić życzeniu ustnego lub pisemnego utrwalenia swoich myśli na temat tak zwanego systemu zapobiegawczego. Jednocześnie zapowiada, że jeśli Bóg obdarzy go koniecznym zdrowiem, to napisze obszerniejsze dzieło na ten temat [6]. Pomimo że książka ta nigdy nie została opublikowana, nie można z tego wnioskować, że było mu obce działanie według wypracowanej przez siebie metody. Przez całe życie trzymał się swojej podstawowej idei wychowawczej i potrafił przekonująco przedstawiać zarysy własnego systemu swoim współpracownikom oraz osobistościom z życia publicznego.

Oprócz pedagogicznego powołania młodego Jana Bosko, dostrzec można, że z jednej strony religia wraz z wychowaniem moralnym, z drugiej zaś strony działanie stanowiły dwa podstawowe elementy jego modelu wychowania. Ksiądz Bosko wymieniał religię i rozum jako podstawowe elementy swojego systemu wychowawczego. " Rozum i religia są podstawowymi filarami mojego systemu wychowawczego. Wychowawca musi tylko być przekonany o tym, że wszyscy, albo prawi wszyscy młodzi ludzie mają naturalny dar rozpoznawania dobra, które się czyni ze względu na nich. Jednocześnie mają oni czułą i skłonną do wdzięczności naturę. Główny cel pracy wychowawczej zostaje dla mnie osiągnięty w tym momencie, gdy z pomocą Bożą ci młodzi ludzie, zapoznawszy się z tajemnicami naszej świętej wiary, w przyjmowaniu doznawanej miłości wychowawczej, przypominają sobie o nieskończonej miłości Bożej; gdy w ich sercach zaczynają rozbrzmiewać struny wdzięczności, do której czują się zobowiązani ze względu na tyle doznanych dobrodziejstw; wreszcie, gdy w oparciu o rozsądne przesłanki przekonali się o tym, że prawdziwa wdzięczność względem Boga musi polegać na gotowości do wypełniania Jego świętej woli i życia według przykazań. Do tego należy jeszcze przestrzeganie wzajemnych obowiązków. W tym systemie religia obejmuje rolę cugli na głowie ognistego konia, które to cugle pozwalają nad nim zapanować i nim kierować. Rozum obejmuje rolę munsztuka, który uciskając szczękę wywołuje pożądany skutek. Prawdziwa, szczera religia, która określa obowiązki młodzieży oraz rozum, który stosuje prawdy religijne w konkretnym działaniu, w tych dwóch słowach daje się ująć stosowany przeze mnie system, którego tajemnicę tak bardzo chce się zgłębić"[6]. W odróżnieniu od wychowania represyjnego tj. wywierającego nacisk, ksiądz Bosko, określił praktykowaną w jego ośrodkach wychowawczych metodę pedagogiczną jako system prewencyjny. Próbował wychowania przez łagodność, pomagał człowiekowi przez przyjazną zachętę w przestrzeganiu prawa. Ogólne podstawy swojej metody pedagogicznej uwzględnił ksiądz Bosko w roku 1877, w rozprawie System prewencyjny w wychowaniu młodzieży. Wyjaśnia on, iż system ten polega na tym, że podwładnych zaznajamia się z przepisami i regulaminem zakładu, a następnie roztacza się nad nimi taką opiekę, że wychowankowie znajdują się zawsze pod czujnym okiem dyrektora lub asystentów, którzy jako kochający ojcowie przemawiają do nich, w każdej okoliczności służą im za przewodników, udzielają rad i upominają z dobrocią, co jest równoznaczne z postawieniem wychowanków wobec niemożności popełnienia wykroczeń. W systemie prewencyjnym upomina się wychowanka w taki sposób, że wychowawca może zawsze przemawiać do niego głosem serca, tak w okresie wychowania, jak i później. Sukcesy wychowawcze księdza Bosko wynikają zapewne z jego niezachwianego pedagogicznego optymizmu, zmierzającego do niesienia pomocy narażonym na niebezpieczeństwa młodym ludziom oraz polepszania sposobu ich zachowania. Młodzież powinna być otoczona taką opieką, że nie będzie w stanie popełniać wykroczeń. Istotnym założeniem wychowawczym w systemie prewencyjnym jest to, że motywuje się młodego człowieka, aby sam chciał się uczyć i pracować nad sobą.

W działaniach metodycznych księdza Bosko należy zwrócić uwagę na naturalny czyli rodzinny sposób postępowania, jak również na indywidualizację według wieku i charakteru. Księdzu Bosko chodziło zapewne o rozumiejące działanie oraz wytworzenie pozytywnej relacji do każdego młodego człowieka. Tak więc działania uprzedzające, po części profilaktyczne, wychowawców skierowane były na potrzeby dziecka i młodych ludzi z najprostszych warstw społecznych. W metodzie księdza Bosko wychowanie odbywało się nie tylko wśród młodzieży i dla niej, lecz wraz z nią i przy jej pomocy. Wzajemny szacunek i miłość były fundamentem posłuszeństwa i powodzenia w wychowaniu.

W aspekcie metodycznym system wychowawczy księdza Bosko łączy się z zapobieganiem wyrządzania szkód, zmniejszaniem liczby niebezpiecznych sytuacji, oraz unikaniem popełniania błędów. Stąd ciągłe obcowanie wychowawców z wychowankami

w atmosferze zaufania i serdeczności. " W duchu księdza Bosko chodzi więc o obdarzenie zaufaniem oraz zdobywanie zaufania, o bliski młodzieży i radosny jak młodzież, stosunek z powierzonymi pieczy wychowankami"[6].

Fenomen księdza Bosko oraz zafascynowanie młodzieży jego osobą wynikały z tego, że czuł on, czego młodzież potrzebuje. Jego pierwsze doświadczenia "z ulic Turynu" były przerażające. Młodzi chłopcy wałęsali się po ulicach. Nie mieli zajęcia, byli opuszczeni i smutni, gotowi popełnić najgorsze przestępstwa.

Ksiądz Bosko był wstrząśnięty po wizycie w więzieniu dla młodych chłopców. Pisał: "Ujrzeć gromadę chłopców w wieku od 12 do 18 lat, wszystkich zdrowych, silnych, inteligentnych, jak siedzą bezczynnie, zżerani przez robactwo, spragnionych chleba duchowego i materialnego, to naprawdę coś okropnego" [7]. Pierwszego chłopca, przybysza ze wsi, spotkał ks. Bosko 8 grudnia 1841 roku, w kościele św. Franciszka z Asyżu, gdzie był świadkiem jak zakrystianin przepędzał wyrośniętego, źle odzianego i wystraszonego młodzieńca. Był to młody murarczyk, Bartłomiej Garelli, który przybył z Asti w poszukiwaniu pracy. Nie miał rodziców, nie potrafił czytać ani pisać. Trzy dni potem, w niedzielę, Bartłomiej przyprowadził do księdza Bosko także swoich kolegów. Ksiądz dał im skromne śniadanie i pozwolił pobawić się na niewielkim podwórzu. Była też lekcja katechizmu. Za trzy miesiące chłopców było 25, w lecie już 80. Byli to brukarze, rzeźbiarze, sztukatorzy, pomocnicy murarscy. Tak powstało oratorium. Ksiądz Bosko poświęcał im czas nie tylko w niedzielę. Szukał im pracy, zabiegał o lepsze warunki pracy a wieczorami uczył. Kiedy oratorium w szybkim tempie rozrastało się, ksiądz Bosko zaczął mieć poważne problemy finansowe, które nie omijały go do końca życia. Rozpoczął więc pukanie do domów burżuazji turyńskiej, szlachty i polityków.

Od 1848 roku oratorium odwiedzał książę Kamil Cavour, zaprzyjaźniony z księdzem Bosko. Był on pełen podziwu dla jego działalności. Kiedy został ministrem, zawsze bardzo chętnie przyjmował ks. Bosko i pomagał jego dziełu.

Pierwszą jednak i najważniejszą pomocnicą i dobrodziejką ks. Bosko była jego matka, Małgorzata, która mając 58 lat opuściła swój domek w Becchi i przyszła do oratorium, aby stać się "matką" dla najuboższych chłopców. Kiedy nie miała czym ich nakarmić sprzedała obrączkę ślubną, kolczyki, naszyjnik, wszystko, co stanowiło jej najcenniejsze pamiątki.

W 1852 roku ks. Bosko utrzymywał 36 chłopców, w 1854 roku - 115, w 1860 roku - 470, w 1861 roku - 600, a potem nawet 800.

Ksiądz Bosko, choć miał puste kieszenie, jesienią 1853 roku otworzył w oratorium pierwszą szkołę zawodową. Były to warsztaty szewskie, krawiecki, potem introligatorskie, stolarskie, poligraficzne, gdzie szkolili się młodzi chłopcy.

Pierwsi chłopcy, których ks. Bosko przygarnął z ulicy, dorośli zdecydowali się zostać z nim, aby poświęcić się opuszczonym chłopcom. W pokoju ks. Bosko, 26 stycznia 1856 roku, zrodziło się bez rozgłosu, nowe zgromadzenie, salezjańskie.

W 1860 roku jeden z pierwszych wychowanków ks. Bosko, sierota, Michał Rua, został księdzem. Pozostał na zawsze z ks. Bosko, a potem go zastąpił w zarządzie zgromadzenia.

W następnych latach ks. Bosko otworzył pierwsze oratoria i pierwsze domy salezjańskie poza Turynem.

2.2. Cele wychowawcze Księdza Bosko



Poprzez celowe zajęcie młodych ludzi w niedzielę i święta ksiądz Bosko rozproszył im nudę i wyrwał z niebezpieczeństw grożących im ze strony otaczającej rzeczywistości. Szukał możliwości aby wypełnić luki w ich wykształceniu, a także przezwyciężyć problemy i trudności każdego z chłopców. Jako odpowiedź na praktyczne potrzeby powstała pedagogika o życiowych i wielostronnych celach wychowawczych. Zakres pracy wychowawczej sięgał od wychowania, poprzez celowe spędzanie wolnego czasu aż do zdobywania kwalifikacji szkolnych i zawodowych; od nabywania ważnych życiowo przyzwyczajeń aż do postępowania wypływającego z głębokiej religijnej postawy. Cel wychowawczy księdza Bosko skierowany był na szczęśliwą przyszłość i lepsze życie młodych ludzi. Chciał on przygotować młodych ludzi do odpowiedzialnego radzenia sobie z problemami życia. Jego ogólnym celem był prawy obywatel i dobry chrześcijanin. Ten religijno - pedagogiczny integralizm znajduje swój wyraz w określeniu celów zawartych w jego regulaminach domowych: " Ogólnym celem domów salezjańskich jest dobroczynne wspieranie bliźniego, a mianowicie wychowanie młodzieży, które do tego zmierza, aby chłopców pod względem umysłowym kształcić i zaprawiać do życia religijnego i cnotliwego w najniebezpieczniejszych latach życia"[6]. W swoim systemie pedagogicznym powtarza tę myśl. Według niego zadaniem wychowawcy jest obywatelskie, moralne oraz szkolne wykształcenie powierzonych jego opiece wychowanków. Jest to program na życie, którym ksiądz Bosko chciał obdarować swoją młodzież na drogę w dorosłość. Najważniejszymi podporami jego programu, prowadzącemu ku szczęśliwemu i udanemu życiu były radość, pilność i pobożność.

Wychowanie koncentrowało się na życiu ściśle związanym z religijnością. Chrześcijanin i obywatel to dwie strony ludzkiego życia. Tworzą jedną całość bo mają jednakową wartość i stoją obok siebie. Celami pedagogicznymi księdza Bosko były, między innymi, wychowanie religijne i socjalno - polityczne.

Obecnie pojęcie wychowania religijnego ukazuje się w różnych ujęciach. Treściowo rozumie się je po części od strony liturgiczno - sakramentalnej, po części stawia się je na równi z uniwersalnym prawem do wychowania. W obrębie rozważań katechetycznych wychowanie religijne rozumie się jako zadanie moralno - ascetyczne. W tym sensie jego problematyka dotyczy jedynie chrześcijańsko - kościelnego działania w świecie.

Sobór Watykański II w deklaracji na ten temat mówi o prawdziwym i chrześcijańskim wychowaniu. Tekst dekretu mówi: " Wychowanie chrześcijańskie . . .zdąża nie tylko do pełnego rozwoju osoby ludzkiej, lecz ma na względzie przede wszystkim to, aby ochrzczeni, wprowadzani stopniowo w tajemnicę zbawienia, stawali się z każdym dniem coraz bardziej świadomi otrzymanego daru wiary. Niechaj uczą się chwalić Boga Ojca w duchu i w prawdzie (por. J 4,23 ), zwłaszcza w kulcie liturgicznym; niechaj zaprawiają się w prowadzeniu własnego życia, wedle nowego człowieka, w sprawiedliwości i świętości prawdy ( Ef 4,22 - 24); W ten sposób niech stają się ludźmi doskonałymi na miarę wieku pełni Chrystusowej (Ef. 4,13) i przyczyniają się do wzrostu Ciała Mistycznego" [6]. Specyfika wychowania religijno - chrześcijańskiego polega na tym, że zgodnie z właściwościami osoby ludzkiej, zdąża ono do jej kształtowania w kierunku celu ostatecznego. Zadania wychowania religijnego należy dostrzegać przez pryzmat całej osoby człowieka. Powinno ono rozwijać i wzmacniać religijność człowieka w szerokim sensie, jako podstawę życia. Poprzez wychowanie religijne człowiek powinien stać się zdolny do zgodnego z przekonaniem życia i działania.

Jak już wspomniano, dla księdza Bosko, religia była zarówno fundamentem, jak i punktem szczytowym jego działań pedagogicznych. Aby osiągnąć cel ostateczny - wieczne zbawienie- człowiek już teraz musi współpracować z dziełem odkupienia. Starania księdza Bosko kierowały się na osiągnięcie zbawienia duszy, które urzeczywistniało się poprzez życie liturgiczno - sakramentalne i działania w oparciu o normy moralne. Przypominał o tym ksiądz Bosko swoim zawołaniem: "Daj mi dusze, resztę zabierz." Ideał chrześcijanina wiązał się dla księdza Bosko ze świętością. Nie wymagał on rzeczy nadzwyczajnych, lecz oczekiwał jedynie zwykłego wypełniania codziennych obowiązków, tzn. moralnego życia. Swoje starania o uczniów Oratorium uzasadnił w liście z roku 1874 w ten sposób: " Moją troskę i miłość do was przepełnia pragnienie ratowania waszych dusz, które wszystkie odkupione zostały najdroższą krwią Jezusa Chrystusa. Opiera się ona także na fakcie, że i wy mnie kochacie, gdyż ja pragnę prowadzić was drogą wiodącą ku wiecznemu zbawieniu. Zbawienie naszych dusz jest więc fundamentem naszej sympatii" [6].

Religijność jako cel wychowania w systemie księdza Bosko należy rozumieć jako podstawowe wprowadzenie na całe życie. W rozmowie z ministrem Urbanem Ratazzi ksiądz Bosko powiedział m. in. : " Przede wszystkim w naszym systemie próbujemy wszczepić w serca młodzieży świętą bojaźń Bożą, a także wlać w nie zamiłowanie do cnoty i odrazę do grzechu. Dlatego też naucza się ją katechizmu, udziela odpowiednich nauk moralnych i poprzez życzliwe rady, a szczególnie przez praktyki pobożności i religię zachęca do wytrwania w dobrem... Jednym słowem: stosuje się największą staranność, jaką nasuwa miłość chrześcijańska, aby w oparciu o żywotne i religijnie uformowane sumienie czynili dobro, a unikali zła"[6]. Aby osiągnąć zbawienie duszy, człowiek musi nauczyć się czynić dobro. W tym celu młody człowiek musi mieć możliwość zapoznania się ze światem, w którym spotyka się z żywą religią i praktycznym chrześcijaństwem. Co to oznacza, wyjaśnia ksiądz Bosko we fragmencie zatytułowanym: Zastosowanie systemu prewencyjnego.

" System ten w praktyce opiera się całkowicie na słowach świętego Pawła:" Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest... wszystko znosi... we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma." Dlatego tylko chrześcijanin może z powodzeniem stosować system prewencyjny. Rozum i religia - to środki, jakie wychowawca musi ustawicznie stosować, nauczać ich i sam według nich postępować, jeśli chce mieć posłuch i cel swój osiągnąć"[6]. Należy pozwalać skakać, biegać, hałasować do woli. Gimnastyka, muzyka, deklamacje, teatrzyk, przechadzki - są bardzo skutecznymi środkami dla uzyskania dyscypliny, przynoszą korzyść moralności i zdrowiu.

Częsta spowiedź, częsta komunia św., Msza św. codzienna stanowią kolumny, które muszą podtrzymywać budowlę wychowawczą... Nigdy nie zmuszać młodziutkich chłopców do uczestnictwa w sakramentach, jedynie zachęcać ich i ułatwiać im korzystanie z nich.

Pochwała, gdy jakaś rzecz jest dobrze wykonana, dezaprobata, jeśli są zaniedbania, stanowią już nagrodę i karę...

Należy zachować maksymalną cierpliwość, aby uczeń zrozumiał swój błąd przy pomocy rozumu i religii. Należy absolutnie unikać bicia w jakikolwiek sposób, gdyż... drażni to młodych i poniża wychowawcę [2].

Głównym celem wychowawczym księdza Bosko była troska o zbawienie duszy jego wychowanków, o pokój ich serca, dobre samopoczucie i spokojne sumienie. Jeśli chodzi o przekazywanie wiedzy i wartości, podkreślał zasady dobrowolności, zwięzłości, poglądowości, odrębności indywidualnych i związanych z wiekiem oraz aktywizacji.

W swoich podstawach pedagogika księdza Bosko skierowana była na wszechstronne wychowanie młodego człowieka. Często mówił i pisał o dobrym chrześcijaninie i zaangażowanym obywatelu. Zatem wychowaniu obywatelskiemu, które współcześnie określilibyśmy jako wychowanie socjalno - polityczne przyznawał istotną funkcję.

Wychowanie obywatelskie według Wincentego Okonia, to składnik wychowania obejmujący ogół oddziaływań wychowawczych oraz działalność własną wychowanków w celu uświadomienia im mechanizmów funkcjonowania państwa oraz obowiązków i praw obywateli tego państwa, a zarazem wdrożenie do realizacji czekających ich obowiązków oraz do korzystania z przysługujących im praw. Wychowanie obywatelskie obejmuje zarówno oddziaływania o charakterze poznawczo - emocjonalnym - zmierzające do ukształtowania poglądu na świat oraz uczuć i postaw społecznych, obywatelskich i patriotycznych - jak i przygotowanie do działań praktycznych związanych z funkcjonowaniem obywatela w państwie, a więc jego udziałem w życiu społecznym, opartym na zasadach demokracji, relacjach z władzami i urzędami państwowymi, z prawem, ekonomiką i administracją kraju [14].

Biorąc pod uwagę warunki historyczne ksiądz Bosko działał w epoce przemian i rewolucji. Rok 1848 wstrząsnął całą Europą. W tradycji Piemontu rok ten stał się symbolem rewolty, tumultu i prawie diabelskiej agitacji. Powstały przy tym ruchy antywyznaniowe. W obozie konserwatywnym uważano za konieczne trzymanie się zasad, nie godzenie się na żadne ustępstwa wobec rewolucji, przywrócenie Kościołowi dawnego autorytetu, aby mógł on nie tylko być pomocą dla państwa, lecz także na nowo był w stanie wypełniać swoją misję zbawczą.

Poprzez konkretne i popularne publikacje zaczęto formować katolicką opinię publiczną. W tym okresie ksiądz Bosko wzmógł swoją aktywność na polu pedagogicznym, a przede wszystkim w zakresie publicystyki. Na łamach swojego Almanachu pisał rozważania na temat przyszłego rozwoju Kościoła, państwa oraz spraw publicznych. W roku 1854 zachęcił swoich czytelników do wzięcia udziału w wyborach. "Nikomu nie przysługuje prawo, unikania uczestniczenia w wyborach, gdyż nikt nie ma prawa zostawić ojczyznę na łaskę losu. Nie oddanie głosu jest złym czynem obywatelskim. Zły wybór jest przestępstwem"[6]. Zdaniem księdza Bosko katolik idąc do urny wyborczej, musi zwrócić uwagę na to, czy kandydaci wykazują się dobrym charakterem, wykształceniem i religią.

Ksiądz Bosko był przede wszystkim jednak wychowawcą młodzieży. Szczególną troską otaczał młodych ludzi pochodzących ze środowisk robotniczych. Wielokrotnie zdarzało się, że bezrobotnym chłopcom trzeba było pomóc w zdobyciu miejsca pracy. Umieszczenie ubogich i opuszczonych chłopców pod opieką dobrych majstrów było zadaniem opiekunów działających w Oratoriach księdza Bosko. Troszczyli się oni także o tych, którzy szukali możliwości podnoszenia kwalifikacji zawodowych albo byli bezrobotni. Obowiązkiem ich było zatroszczenie się o zawarcie umowy, w której musiały być wymienione wszystkie prawa i obowiązki zarówno majstra, jak i terminatora.

Wychowanie było owocne dla księdza Bosko tylko wtedy, gdy dzieci wyrastały na pożytecznych i zaangażowanych obywateli oraz dobrych chrześcijan. Użyteczność dla państwa dostrzega ksiądz Bosko w wykonywaniu zawodu przez jednostkę. Chodziło o to, aby jednostka w swoim rozwoju nie poniosła żadnych szkód i dzięki nabytym umiejętnościom była w stanie zatroszczyć się o własne utrzymanie poprzez wykonywanie odpowiadającego jej zawodu. Aby wypełnić to zadanie wychowawca musiał jednocześnie zająć się obywatelską, moralną i naukową formacją młodzieży.

Cele wychowawcze księdza Bosko były skierowane na realizację zbawienia człowieka. Poprzez swój program dobrego chrześcijanina i zaangażowanego obywatela próbował połączyć chrześcijaństwo i świeckość.





Kontynuatorzy dzieła Ks. Bosko

Ksiądz Bosko pomyślał o przedłużeniu największej sprawy swego życia zakładając Zgromadzenie Salezjańskie złożone z księży i braci zakonnych.



3.1 Powstanie Zgromadzenia Salezjańskiego

W dniu 26 stycznia 1854 roku ks. Bosko zebrał w swoim pokoju czterech chłopców. Dwóch z nich było już klerykami, Rua i Rocchietti, trzeci przywdzieje sutannę klerycką pod koniec roku: Jan Cagliero. Powiedział im wtedy mniej więcej te słowa: jak widzicie, ja sam pracuję pośród opuszczonych chłopców, a sam nie zdziałam już wiele. Trzeba wyszukiwać na ulicach zagubionych chłopców, powiększać liczbę oratoriów, trzeba otwierać szkoły, by umożliwić osobom inteligentnym zdobycie wiedzy, trzeba otworzyć nowe warsztaty dla chłopców, którzy są wykorzystywani w fabrykach. A wszystkim tym chłopcom trzeba zapewnić naukę katechizmu i przyjaźń z Bogiem. I to nie tylko w Turynie, ale w tylu miastach Włoch i świata. Aby to zrobić potrzebuję waszej pomocy a wszyscy razem potrzebujemy pomocy Pana. Jeżeli czujecie się na siłach, proponuję, byście złożyli przyrzeczenie, że poświęcicie się jak najbiedniejszej młodzieży. Jutro to przyrzeczenie będzie mogło stać się ślubem. Ja was widzę jako jutra [2].

W marcu 1855 r. Michał Rua złożył Bogu ślub ubóstwa, czystości i posłuszeństwa. Związał się osobiście z księdzem Bosko i z jego misją. W kilka miesięcy potem ten sam ślub złożył ksiądz Alasonatti. W 1856 r. uczynił to Batistin Francesia. Byli to trzej pierwsi Salezjanie, chociaż zgromadzenie salezjańskie nie zostało jeszcze założone.

14 maja 1862 r. pierwsi członkowie Towarzystwa św. Franciszka Salezego ( było ich 22) złożyli " ślub ubóstwa, czystości, posłuszeństwa na 3 lata". Wśród nich byli pierwsi dwaj Salezjanie świeccy. Zaraz potem ksiądz Bosko w najprostszych słowach nakreślił program nowo powstałego Zgromadzenia. Miało ono:

. - Uczyć prosty lud za pomocą kazań.


Wychowywać opuszczonych chłopców.


Prowadzić szkoły.


Pisać i rozprowadzać książki.

Wszyscy muszą bronić... godności rzymskiego papieża i ministrów Kościoła.

W maju 1871 r. ks. Bosko zwołał "Radę" Zgromadzenia Salezjańskiego. Należeli do niej dawni chłopcy, którzy przy nim dorośli, zostali kapłanami, dyrektorami nowych dzieł salezjańskich, rozprzestrzeniających się w całych Włoszech. Na spotkaniu rozważał z nimi pomysł założenia Zgromadzenia Córek Maryi Wspomożycielki jako alternatywy Oratoriów dla dziewcząt. Ośrodkiem miało być Mornes, gdzie od 9 lat żyła w ciszy, wśród pracy i modlitwy, grupa dziewcząt. Dopiero gdy uzyskał aprobatę "Rady" ksiądz Bosko, uważał, że Zgromadzenie Córek Wspomożycielki może zaistnieć.

5 sierpnia 1872r. powstało Zgromadzenie Sióstr Córek Maryi Wspomożycielki. Współzałożycielką była Maria Dominika Mazzarello. Razem z dziesięcioma dziewczętami otrzymały tego dnia habit i złożyły śluby zakonne. Ksiądz Bosko powiedział do nich: Zachowujcie się jak osoby poświęcone Bogu: miejcie oczy spuszczone, ale nie głowę!"[2]. Kościół ogłosił po latach siostrę Marię Dominikę Mazzarello świętą, a zgromadzenie liczy dziś ok. 20 000 sióstr, które pracują na wszystkich kontynentach świata.

13 kwietnia 1873 r. zostały zatwierdzone przez stolicę świętą reguły, Zgromadzenie otrzymało prawa papieskie i stało się zależne od Stolicy Apostolskiej.

11 listopada 1875 r. w turyńskiej Bazylice Maryi Wspomożycielki ksiądz Bosko pożegnał pierwszych dziesięciu Salezjanów, wyjeżdżających do Ameryki Południowej. Na czele ekspedycji stał ksiądz Jan Cagliero, jeden z pierwszych wychowanków Oratorium. Misje salezjańskie objęły całą Amerykę Łacińską.

W 1876 r. powstała trzecia gałąź wielkiej Rodziny Salezjańskiej - Współpracownicy Salezjańscy. Byli to ludzie świeccy, którzy w duchu księdza Bosko służyli Kościołowi i wspierali na różne sposoby prace Zgromadzenia.

W Lanzo pod Turynem zebrała się w 1877r. pierwsza Kapituła Generalna, która zakreśliła linie działania na przyszłość. Pierwsze Siostry Salezjanki - Córki Maryi Wspomożycielki - zaczęły wyjeżdżać na misje do Ameryki, gdzie u boku Salezjanów realizowały swoje powołanie. W tym czasie zaczął też ukazywać się Biuletyn Salezjański, czasopismo, które stało się łącznikiem między księdzem Bosko, a współpracownikami czyli "Salezjanami w świecie".

Od 1884 r. księdza Bosko zaczęły opuszczać siły, ale serce przepełniała radość, bo Salezjanie rozszerzyli się poza Piemont. W 1887 r. mieli domy i oratoria dla biednych chłopców we Włoszech, Francji, Hiszpanii, Argentynie, Urugwaju, Brazylii.

Ten wielki człowiek Kościoła wypalił się jak świeca 31 stycznia 1888 r. o świcie. Salezjanom, którzy czuwali przy nim szepnął: "Kochajcie się jak bracia...Bądźcie dobrzy dla wszystkich, nie czyńcie nikomu zła...I powiedzcie moim chłopcom, że czekam na nich wszystkich w niebie"[7].

Dzisiaj dzieło salezjańskie istnieje wśród 110 narodów, w tym wśród 18 europejskich. W Europie i Afryce działa około 11 000 Salezjanów w 706 ośrodkach. W Ameryce jest ok. 4 000 Salezjanów w 528 ośrodkach. W Azji i Oceanii -

ok. 2 900 Salezjanów w 241 ośrodkach. Ogółem pracuje dziś ok. 18 000 Salezjanów w 1 750 ośrodkach. Stowarzyszenie jednoczy 500 000 współpracowników,

680 000 uczniów, 1 000 000 byłych uczniów, 5 000 000 parafian. Dodajmy do tego liczby dotyczące Córek Maryi Wspomożycielki: 18 000 sióstr, nowicjuszek i postulanek, 253 863 uczennice i opiekunki, 1 450 różnorodnych przedsięwzięć.

Do Towarzystwa Salezjańskiego należy obecnie 4 kardynałów, 16 arcybiskupów i 70 biskupów.

Aby informować o rozsianej po całym świecie wspólnocie Salezjanów, aby ich wspomagać i jednoczyć, wydawany jest nadal Biuletyn Salezjański. Ukazuje się on w 40 wydaniach, w 19 językach i w comiesięcznym nakładzie 10 000 000 egzemplarzy[5]. Struktura tej ogromnej wspólnoty utrzymana jest w duchu księdza Bosko,

a więc jest to solidna i dobrze funkcjonująca organizacja czerpiąca siły oddziaływania ze swojego źródła w Turynie.

Podane powyżej liczby są bardziej wymowne niż wielkie słowa. Mówią językiem przekonującym dla każdego i wywołują podziw dla pracy i dzieła Salezjanów.







3.2. Salezjanie w Polsce

Historia Towarzystwa Salezjańskiego w Polsce rozpoczęła się u schyłku ubiegłego wieku.

Imię księdza Bosko, gdy żył i działał w Turynie, nie było nie znane Polakom żyjącym pod zaborami i za granicą. Sława jego apostolskich czynów i dzieł, zwłaszcza na polu wychowawczym, rozchodziła się po całej Europie, docierała również i do naszej ojczyzny. Niektóre arystokratyczne rodziny utrzymywały korespondencję z księdzem Bosko, a nawet Go odwiedzały w Turynie. Postać Apostoła Młodzieży znana była także szerszym warstwom społeczeństwa polskiego dzięki biografiom ukazującym się za życia i krążącym w polskim przekładzie po wszystkich zaborach. Jednak stała się ona jeszcze bliższą polskiemu społeczeństwu, gdy wstąpiło do Zgromadzenia kilku Polaków, zwłaszcza ksiądz Bronisław Markiewicz, książę August Czartoryski i Wiktor Grabelski.

Należy zaznaczyć, że imię księdza Bosko przede wszystkim elektryzowało polską młodzież, która nie mogąc studiować normalnie pod zaborczą władzą, uciekała przez "zieloną granicę" do zakładów salezjańskich we Włoszech. Ten niecodzienny ruch "emigracyjny", nasilony w latach 1880 - 1907, wpłynął na ukształtowanie i powstanie pierwszego pokolenia polskich Salezjanów, pracujących później z pożytkiem w kraju i na misjach.

Jako przełomowy moment w historii Zgromadzenia Salezjańskiego w Polsce należy uważać objęcie przez pierwszych polskich Salezjanów ruin podominikańskiego klasztoru w Oświęcimiu w 1898 roku. Wprawdzie już sześć lat wcześniej przybył do Galicji jeden z pierwszych, polski Salezjanin ksiądz Bronisław Markiewicz. Zakład oświęcimski stanowił jednak punkt zwrotny w dziejach zgromadzenia na ziemi polskiej. Dzięki zabiegom księdza prałata Andrzeja Knycza, który z rąk żydowskich wykupił ruiny klasztoru i oddał je duchowym synom księdza Bosko, doszło do przybycia Salezjanów na ziemię polską. Pierwszym z nich, pełniącym rolę przełożonego był ksiądz Franciszek Trawiński, który 1 lipca 1898 roku objął tę placówkę. Nie spełnił on jednak pokładanych w nim nadziei . Dopiero wytrwała praca drugiego przełożonego księdza Emanuela Manassero, Włocha

z pochodzenia, zapał i poświęcenie współbraci oraz życzliwa postawa obywateli

i duchowieństwa umożliwiły dalszy rozwój placówki. Nawet władze galicyjskie okazały szczególne względy, udzielając placówce kilkakrotnie subwencji. Już w roku 1900 zakład przyjął 16 wychowanków. Ich liczba z roku na rok zwiększała się. Tutaj też obok gimnazjum powstała pierwsza w tych czasach szkoła zawodowa z kilkoma działami, prosperująca do dzisiaj. Od początku zakład pielęgnował wśród wychowanków narodowe tradycje.

Wkrótce powstały jeszcze dwie placówki: w Daszowie koło Stryja (1904) i w Przemyślu (1907), gdzie pierwszym dyrektorem domu został późniejszy prymas ksiądz August Hlond. W 1911 roku doszła jeszcze jedna placówka w Krakowie, Schronisko im. księcia Aleksandra Lubomirskiego. Na temat działalności Salezjanów w zaborach pruskim i rosyjskim brak informacji. Dopiero odzyskanie niepodległości w 1918 roku otworzyło Salezjanom nowe perspektywy rozwoju na terenie całej Polski.

Jeszcze w czasie zaborów, na początku naszego wieku, przełożeni turyńscy zdecydowali się na utworzenie dla monarchii austro - węgierskiej nowej inspektorii pod wezwaniem Aniołów Stróżów z siedzibą w Oświęcimiu. Nowa prowincja została zatwierdzona 14.10.1905 roku.

Z chwilą zakończenia wojny w 1918 roku i powstania państwa polskiego, Salezjanie zabrali się z miejsca do pracy, zwłaszcza że wielu Polaków mogło powrócić do kraju z obczyzny, a nawet z misji, by pracować w ojczyźnie. Oświęcim jako siedziba inspektora stał się zbornym punktem idei księdza Bosko wcielonej

w życie, w nowych politycznych warunkach. Tutaj też napływały ze wszystkich stron Polski, zwłaszcza z byłego zaboru rosyjskiego prośby o przyjęcie i otwarcie nowych placówek. W ten sposób powstały zakłady w Kielcach (wcześniej, bo w lutym 1918r.), a w wolnym kraju w Aleksandrowie Kujawskim (1919), w Warszawie (1919), Różanymstoku (1919), Białej Podlaskiej (1921), w Lądzie nad Wartą (1922), Antoniewie (1922), Łodzi (1922), w czasie wojny w Przemyślu (1917, Dom Opieki św. Józefa), i w innych miejscach. W Krakowie Salezjanie objęli parafię na Dębnikach. Powstał także osobny nowicjat w Kleczy Dolnej koło Wadowic i osobny Student Filozoficzny w Krakowie (Wyższe Seminarium Duchowne ze studium filozoficznym). W ten sposób Salezjanie rozpoczęli nowy start przepojony entuzjazmem dla idei księdza Bosko, którego dzieła zapuszczały coraz głębiej i silniej korzenie w polską rzeczywistość.

Wskutek zmian politycznych w Europie i powstania nowych państw musiały dokonać się również zmiany w granicach prowincji. Z terenów wchodzących w skład państwa polskiego utworzono nową polską prowincję pod wezwaniem św. Stanisława Kostki z siedzibą w Warszawie. Obejmowała ona pod względem geograficznym całą ówczesną Polskę.

W okresie międzywojennym nastąpiła dalsza konsolidacja i rozkwit dzieła księdza Bosko. W związku z tym 16 grudnia 1933 roku nastąpił podział prowincji na dwie inspektorie: południową św. Jacka z siedzibą w Krakowie i północną św. Stanisława Kostki z siedzibą w Warszawie.

Z chwilą wybuchu drugiej wojny światowej i wskutek okupacji kraju w latach 1939 - 1945, nastąpiły nowe zmiany w organizacji i kierownictwie inspektoriami Zgromadzenia. Po zakończeniu wojny i przyłączeniu do Polski tzw. Ziem Odzyskanych prowincja krakowska przejęła nowe tereny, obejmujące diecezję opolską i wrocławską, a prowincja warszawska przyłączyła do dawnych terenów, po opuszczeniu wschodnich administracje gorzowską, gdańską i warmińską.

W związku z nowym podziałem dotychczasowych prowincji, doszło w 1979 r. do utworzenia dwóch nowych z siedzibą we Wrocławiu pod wezwaniem św. Jana Bosko i w Pile mającej za patrona św. Wojciecha.

Zgromadzenie Salezjańskie szczególną troską otoczyło domy formacyjne: nowicjat i Student Filozoficzny i Teologiczny (obecnie Wyższe Seminarium Duchowne Towarzystwa Salezjańskiego), stanowiące "kuźnię duch św. Jana Bosko" i decydujące o jego przyszłości. Salezjanie prowadzili przed wojną i po wojnie niższe seminaria aż do ich likwidacji w 1952 r. Przed wojną istniały one w Daszewie, Lądzie i Pogrzebieniu, a po roku 1945 w Lądzie, Marszałkach, Twardogórze, Fromborku i Różanymstoku, oddając Zgromadzeniu wielką przysługę przez przygotowanie młodego narybku do kapłaństwa.

Salezjanie w Polsce prowadzili i prowadzą szkoły średnie i zawodowe. Wybijały się spośród nich: oświęcimska mechaniczna, mechaniczna łódzka i szkoła graficzna w Warszawie. Nie mniejszą sławą i uznaniem Kościoła cieszyła się szkoła organistowska w Przemyślu, założona w 1916 roku i istniejąca do 1962 roku, czyli do jej likwidacji. Tak samo na wielkie uznanie w oczach kuratoriów i społeczeństwa zasłużyły prowadzone przez Salezjanów gimnazja i licea ogólnokształcące w Ostrzeszowie, Różanymstoku i Aleksandrowie Kujawskim. Składały się na taki stan rzeczy kadra kierownicza, pełna poczucia odpowiedzialności za całokształt spraw, związanych z prowadzeniem tych szkół, wykwalifikowany personel pedagogiczny i wysoki poziom nauki.

Poza tym Zgromadzenie prowadziło kilka domów dziecka.(Lutomiersk, Jaciążek, Przemyśl- Zakład św. Józefa, bursę dla młodzieży w Krakowie i we Lwowie).

Zgodnie z tradycją salezjańską Salezjanie tak przed wojną jak i po wojnie niemal przy każdym zakładzie lub parafii prowadzili dla młodzieży szkolnej i pozaszkolnej Oratoria. Roztaczały one szczególną opiekę nad młodzieżą opuszczoną i zaniedbaną, troszcząc się także o jej sprawy materialne. Salezjanie zatem jako jedni z pierwszych urządzali przed wojną dla młodzieży kolonie, obozy harcerskie, półkolonie i inne imprezy o charakterze wypoczynkowym, kulturalnym, społecznym. Na podkreślenie zasługuje urządzanie w zakładach i parafiach popularnych Jasełek czy innych sztuk scenicznych, zwłaszcza Męki Pańskiej. Zazwyczaj inscenizację tego wydarzenia grają klerycy w salezjańskich seminariach po dzień dzisiejszy.

Na wzmiankę zasługuje jeszcze jedna inicjatywa, realizowana w ostatnich latach przez ks. Andrzeja Szpaka, tzw. duszpasterstwo narkomanów. Należy także dodać takie inicjatywy jak ruch oazowy Światło - Życie i inne akcje jak Służba Ołtarza

( Ministranci ), chóry młodzieżowe i dziecięce.

Druga wojna światowa wprowadziła wiele zmian w historii Salezjanów

w Polsce tak pod względem geopolitycznym, jak w stosunku do prowadzonych przezeń dzieł o charakterze młodzieżowym. W czasie wojny przestały istnieć zakłady salezjańskie z wyjątkiem niektórych w Generalnej Guberni. Wielu Salezjanów poniosło śmierć w więzieniach i obozach koncentracyjnych. Wielu zginęło na wojnie, walcząc na froncie. Pewna część nie wróciła już do zgromadzenia.

W związku z nowym przesunięciem granic, zgromadzenie straciło zakłady na terenach wschodnich, w zamian miało możność rozwinięcia swej pracy na terenie Ziem Północnych i Zachodnich, zwłaszcza gdy w latach 1945-1955 wszystkie szkoły i zakłady tak w Polsce centralnej, jak na zachodzie i północy zostały przejęte przez państwo z wyjątkiem oświęcimskiego i wyższych seminariów. W związku z apelem kardynała Hlonda Salezjanie objęli na tych ziemiach kilkadziesiąt placówek z filiami, podnosząc z ruin i restaurując kościoły, plebanie, kaplice itp. oraz budując nowe obiekty sakralne konieczne dla rozwoju życia kościelnego.

Byłoby jednak uproszczeniem ograniczyć działalność zgromadzenia do duszpasterstwa parafialnego. Towarzystwo Salezjańskie w Polsce zakłada i prowadzi szkoły zawodowe, licea ogólnokształcące, szkoły podstawowe i obecnie gimnazja. Dużą renomą i popularnością cieszą się Licea Ogólnokształcące Towarzystwa Salezjańskiego w Bydgoszczy i w Pile oraz Salezjańskie Liceum Ogólnokształcące w Lublinie i Rumi, Salezjańskie Liceum Ogólnokształcące św. Dominika Savio w Ostródzie. W wyniku reformy szkolnictwa w Polsce, w ubiegłym roku szkolnym Salezjanie zaczęli tworzyć gimnazja ( Kluczbork i Piła ). W Łodzi działa Salezjańska Wyższa Szkoła Ekonomii i Zarządzania, w Świętochłowicach zaś działa Zespół Szkół Towarzystwa Salezjańskiego. Salezjanie zamierzają otworzyć w roku szkolnym 2000/2001 szkołę podstawową w Pile oraz liceum ogólnokształcące w Koninie. Zakon prowadzi liczne świetlice terapeutyczne, ośrodki wychowawcze i oratoria oraz duszpasterstwo akademickie.

Godną odnotowania jest działalność kulturalna zgromadzenia. Składają się na nią: działalność wydawnicza i pisarska, oraz artystyczna a nawet teatralna.

Jeszcze kilka słów o Córkach Maryi Wspomożycielki, które przybyły do Polski w 1920 roku. Przed wojną prowadziły kilka zakładów wychowawczych i szkoły, zwłaszcza o charakterze zawodowym oraz oratoria i inne dzieła. Z chwilą zmiany sytuacji w okresie powojennym zajęły się katechizacją, obsługą parafii salezjańskich, pomocą domową w zakładach itp. Obecnie istnieją dwie inspektorie: z siedzibą w Łomiankach i we Wrocławiu [4].

Ponad sto lat pracy Zgromadzenia Salezjańskiego w Polsce zasługuje na wnikliwą uwagę i głębsze zainteresowanie ze względu na jego wkład w życie religijno - moralne narodu i na rezultaty osiągnięte przez jego członków w dziedzinie wychowawczej, dydaktycznej, duszpasterskiej, kulturalnej i misyjnej. Mimo różnych trudności, towarzyszących dziełu Ks. Bosko na polskiej ziemi, zwłaszcza okres wojenny (1914-1918 ) i lata okupacyjne (1939-1945) oraz pierwsze lata po drugiej wojnie światowej, idea Świętego wcielana w życie przez jego duchowych synów

i córki jest nadal żywa i aktualna.

Dzieło salezjańskie jest szeroko rozbudowanym przedsięwzięciem wychowawczym mającym służyć społeczeństwu, taki cel wyznaczył mu sam Założyciel, który miał powołanie wychowawcy a bliska jego sercu była pedagogika osadzona w realiach życia.







Zakończenie

Pedagogika księdza Bosko to pedagogika życia składająca się z prostych wskazań, które jeszcze zanim zostały ujęte w słowa musiały sprawdzić się w praktyce.

Oto kilka maksym księdza Bosko, z których mogą korzystać współcześni wychowawcy:


" Trzeba budzić w młodzieży zaufanie. Musi ona was lubić i chętnie do was przychodzić. Interesujcie się życiem swoich uczniów. Oczywiście musicie ich nadzorować, ale z uwagą ojca, a nie nadzorcy. Nie czekajcie na wykroczenia, lecz je uprzedzajcie. Lepiej zapobiegać niż karać. Bierzcie udział w ich zabawach. Przede wszystkim nie utrzymujcie dystansu.


Starajcie się natychmiast uspokajać kłótnie. Nieraz niestety konieczne są sankcje, ale stosujcie je dopiero wtedy, gdy jest to nieuniknione. Młody człowiek musi zrozumieć i zaakceptować swoje obowiązki. Apelujcie do jego serca. Kara nigdy nie powinna być poniżająca, bo wzbudza złe uczucia.


Nie wpadajcie w złość, nawet gdyby było to usprawiedliwione. Wystrzegajcie się lodowatych uwag i słów, które ranią. Powiedzcie winnemu po prostu: Nie jestem z ciebie zadowolony. Wystarczy to w dziewięciu przypadkach na dziesięć. Zachowanie porządku nie może być nadrzędnym celem. Pozostawcie rozległą przestrzeń wolności. Dyscyplina jest środkiem a nie celem.


Nie wymagajcie dyscypliny dla dyscypliny, gdyż zabija to zapał i rozmach, hamuje spontaniczność. Musicie zachować równowagę między wolnością a usprawiedliwionym przymusem. Jest to sprawa taktu. Dbajcie o to, żeby chłopców zawsze otaczała rodzinna atmosfera. Odganiajcie nudę i łączcie obowiązek z przyjemnością. Nie wpadajcie w złość, kiedy dziecko czasami oddaje się marzeniom, interesujcie się takimi wędrówkami ducha.


Kiedy trzeba prowokujcie do wybuchu wesołości. Bez radości nic się nie udaje. Jest potrzebna wszędzie: w szkole i w kościele. Można ją budzić i wykorzystywać. Rozweselajcie ich i utrzymujcie w radosnym nastroju. Oto droga miłości. Bez sympatii nie ma zaufania, a bez zaufania nie ma wychowania. To podstawa autorytetu. Jeśli chcesz być słuchanym, to dbaj o to, żeby cię kochano!"[9]

Takimi zasadami kierował się ksiądz Bosko w swojej pracy wychowawczej.

Opanowanie, radość i dobro przynoszą owoce tylko tam, gdzie wychowawcy mają jasny punkt widzenia, dysponują szerokim obrazem świata, człowieka i żyją z wiary.

Wychowując dąży się do dwóch celów. Jeden z nich jest bezpośredni i ziemski: pozwolić młodzieży korzystać z godności osoby ludzkiej. Drugi cel jest bardziej odległy: uczynić ich godnymi zbawienia. Jest to cel najwyższy i ostateczny. Zasady wychowawcze księdza Bosko, chociaż oparte na doświadczeniu, podporządkowane były przykazaniom Boskim. Nic w tym dziwnego, był przecież księdzem. Niezwykle oryginalna była jednak forma realizacji tych zasad. Stanowiła ona odbicie jego duszy. Ksiądz Bosko dawał ludziom więcej niż siebie samego, dawał im Boga. Kto potrafił dotrzymać mu kroku, zbliżał się do Boga. Ksiądz Bosko nigdy nie zatracił swojej przystępności i przyjacielskiego stosunku do ludzi. Obcując z ludźmi był tylko człowiekiem, obcując z dziećmi - dzieckiem. Dlatego dzieci zawsze do niego lgnęły, często nawet nie znając go. Jak wiele ich przyciągnął do siebie, ile spośród nich zostało jego uczniami? Jeden Bóg potrafi to zliczyć! Dla wszystkich był on nie tylko pełnym wiary człowiekiem, lecz przede wszystkim budzącą zaufanie, radosną, spokojną, zdecydowaną, atrakcyjną i silną osobowością. W trudnej i monotonnej codzienności ksiądz Bosko wyznawał ideę: Być wesołym, czynić dobro i pozwolić ptakom śpiewać.







LITERATURA:

1. Auffray A., Św. Jan Bosko 1815 - 1888, Nakładem Ks. Ks. Salezjanów, Poznań 1934

2. Bosco Teresio, Ksiądz Bosko wychowawca, Wydawnictwo Salezjańskie, Warszawa 1990

3. Ferrero Bruno, Rodzice szczęśliwi dzięki metodzie księdza Bosko, Wydawnictwo Salezjańskie, Warszawa 1999

4. Ks. dr Kaliński Ludwik, Rodzina Salezjańska w Polsce, Wydawnictwo Salezjańskie, Warszawa 1988

5. Von Matt Leonard, H. Bosco, Ksiądz Bosko, Wydawnictwo Salezjańskie, Warszawa 1994

6. Weinschenk Reinhold, Podstawy pedagogiki księdza Bosko, Wydawnictwo Salezjańskie, Warszawa 1996

7. Ks. Szmidt Stanisław SDB, Święci Błogosławieni Słudzy Boży Rodziny Salezjańskiej, Wydawnictwo Salezjańskie, Warszawa 1997

8. Dykasterium Salezjańskiego, Salezjańskie Duszpasterstwo Młodzieżowe, Duszpasterstwa Młodzieżowego, SCWiDM, Kraków 1999

9. Przewodnik Katolicki, nr 4, 1963, Wychowawcza metoda św. Jana Bosko

10. Przewodnik Katolicki, nr 2, 1960, Rodzina Młodych

11. Wychowawca, nr 5, 1999, Dopomóż nam, Janie Bosko

12. http://www.michalici.otd.pl

13. M. Godlewski, S. Krawcewicz, T. Wujek, Pedagogika, PWN, Warszawa 1975

14. W. Okoń, Nowy słownik pedagogiczny, "Żak", War


  IRC
Ewnetualne uwagi na temat strony proszę kierować na adres: b_radtke@wp.pl


 

Mój e-mail:e-radtke@wp.pl